Przedsiębiorca
Konrad Sierzputowski
Przedsiębiorca. Zanim powstała Saldora, windykował własne faktury.
Kto za tym stoi
Prowadzę spółkę, która świadczy usługę Saldora, i odpowiadam za cały opisany w poradnikach proces: scenariusze kontaktu, wyliczenia odsetek i rekompensaty, treść wezwania do zapłaty oraz przygotowanie pozwu do elektronicznego postępowania upominawczego. Dane rejestrowe spółki znajdziesz w stopce każdej strony i w regulaminie.
Skąd wiem, jak to działa
Saldora nie powstała z lektury przepisów, lecz z windykowania własnych należności. Zanim zacząłem sprzedawać tę usługę, prowadziłem ją u siebie: scenariusze przypomnień i monitów z rosnącą formalnością, twarde limity częstotliwości kontaktu, rejestr każdej próby — także nieudanej — i wezwania z wyliczonymi odsetkami.
Etap sądowy też przeszedłem osobiście. Od 2025 roku złożyłem siedemdziesiąt paczek pozwów w elektronicznym postępowaniu upominawczym na własnych należnościach. Dlatego poradniki opisują drogę, którą przejechałem, a nie taką, o której przeczytałem: wiem, na czym najczęściej odbija się pozew, które dane trzeba mieć wcześniej i co naprawdę wchodzi do wartości przedmiotu sporu.
Dlaczego stała opłata, a nie prowizja
Rynek windykacji rozlicza się procentem od odzyskanej kwoty i ma to jedną strukturalną konsekwencję: małych faktur nikt nie windykuje. Dwanaście procent od ośmiuset złotych to dziewięćdziesiąt sześć złotych i nie pokrywa pracy człowieka, więc takiej sprawy się nie przyjmuje. Ta część rynku jest nieobsłużona nie z braku popytu, lecz z powodu modelu rozliczeń.
Jeśli windykacja jest w pełni zautomatyzowana, jej koszt krańcowy spada do kilku złotych — a wtedy można ją sprzedawać za stałą opłatę i opłaca się prowadzić sprawy, których nikt inny nie tknie. Wierzyciel płaci za wykonaną pracę, nie oddaje procentu ze swoich pieniędzy.
Czego nie obiecuję
Nie obiecuję skuteczności. Rynkowa skuteczność windykacji polubownej mieści się w przedziale 34–42 %, a deklaracje rzędu dziewięćdziesięciu procent pochodzą z materiałów własnych dostawców. Odpowiadam za to, co wykonujemy, i za dokumentację, która ma wartość w sądzie — nie za decyzję dłużnika.
Nie rotujemy też numerów nadawcy, żeby dłużnik nie mógł zablokować kontaktu, i nie wysyłamy niczego nieodwracalnego bez potwierdzenia człowieka. To ograniczenia, które sam sobie nałożyłem, zanim ktokolwiek o nie zapytał.
Poradniki, które napisałem
Poradniki opisują działanie usługi i obowiązujące przepisy. Nie są poradą prawną w indywidualnej sprawie ani opinią radcy prawnego.